Kasia, 26-latka z Nowego Bystrego, jest najstarsza z czworga rodzeństwa.

Poświęciła wszystko dla swoich braci – od trzech lat jest rodziną zastępczą dla dwunastoletniego Kacpra i ośmioletnich bliźniaków: Dominika i Maxymiliana. Max jest dzieckiem autystycznym.

 

Rodzeństwu Stoch można pomóc, przekazując darowiznę na:

Fundacja Pomost Nadziei:
Bank PKO S.A. nr rachunku bankowego: 67 1240 5080 1111 0010 7344 3945
Wpłaty zagraniczne: PL 67 1240 5080 1111 0010 7344 3945
swift code: PKOPPLPW

PayPal: fundacjapomostnadziei@gmail.com

z dopiskiem: Darowizna dla rodzeństwa Stoch

 

 Pomagam.pl : https://pomagam.pl/pnw7cfrc

 


Kasia dźwiga krzyż większy niż nie jeden człowiek i nieustannie ma pod górę. Wszystko zaczęło się od narodzin bliźniaków, nad którymi opiekę dotychczas sprawowała  poruszajaca  się na wózku inwalidzkim ciocia, cierpiąca na łamliwość kości. Rodzice przestali się interesować dziećmi.  Ciocia była dla nich największym oparciem, chociaż sama potrzebowała pomocy, jednak nigdy nie narzekała i z wielkimi trudnościami, ale zmagała się z opieką nad trójką podopiecznych.

 

 

 

 

 

 

Z trójką, ponieważ nieletnia jeszcze wtedy Kasia, również była dla chłopców jak matka. Z momentem przekroczenia przez dziewczynę progu dorosłości, podjęła ona najważniejszą decyzję w całym swoim dotychczasowym życiu. Wyrzekła się swojej młodości, wolności i przywilejów, jakie niesie ze sobą beztroskie życie nastolatki i całkiem poświęciła się rodzinie, bo ona jest dla niej największą wartością.

Jako 18-latka, zyskała prawo do opieki nad nieletnimi braćmi i stała się dla nich wtedy już nie tylko zastępczą matką, ale obojgiem rodziców. I tak, razem z niepełnosprawną ciocią, wiedli ciche i skromne życie. Kasia miała w niej powierniczkę, przyjaciółkę i doradczynię w kwestiach wychowania braci. Mogła na nią liczyć również z opieką nad niepełnosprawnym Maxem.

Dokładnie rok temu, tuż przed świętami Wielkanocnymi, ciocia trafiła do szpitala. Lekarze walczyli o jej życie do samego końca, jednak, po miesiącu – zmarła. Rodzina czuła, że w tym roku święta będą dla nich ciężkim i trudnym okresem. Po cioci, która dawała im ciepło ogniska domowego, pozostały jedynie wspomnienia miłości, którą obdarowywała ich przez te wszystkie lata. 

Na domiar złego, w nocy z 8 na 9 kwietnia, tuż po godzinie 1:00,  Kasię obudził dym i swąd spalenizny. Niezwłocznie wezwała pomoc, a szybko przybyłe jednostki straży pożarnej ustabilizowały sytuację. Powodem wzniecenia ognia było zwarcie instalacji elektrycznej, w wyniku czego spłonęło całe pomieszczenie kuchenne. Mogło dojść do tragedii, na szczęście rodzina wyszła z tego bez większych uszczerbków na zdrowiu.

Po pożarze konieczne jest:

  • wymienienie całej elektryki w domu
  • przeprowadzenie generalnego remontu kuchni
  • oraz zakup niezbędnego wyposażenia.
  • RoKasia nie jest w stanie sama udźwignąć tego finansowo, a przez wzgląd na opiekę nad niepełnosprawnym Maxymilianem, który wymaga jej uwagi przez 24h/dobę, nie ma również możliwości przeprowadzenia remontu samodzielnie.

Max nie potrafi rozumieć, co się stało, ponieważ żyje we własnym świecie. Chłopiec potrzebuje stabilności i spokoju, których, Kasia, na chwilę obecną, nie potrafi mu zapewnić.

Przez wzgląd na obecną sytuację epidemiologiczną w kraju, możliwości Kasi są wyjątkowo mocno ograniczone, dlatego – w tym trudnym, również dla nas wszystkich czasie, zwracamy się do Państwa z gorącą prośbą o nawet maleńką pomoc dla rodzeństwa Stochów.

Twitter
Pomost Nadziei na Twitterze
0 ludzie podążają Pomost Nadziei